Czy maski antysmogowe to nie przesada ?

Całkiem niedawno. Dokładniej mówiąc – rok temu. Widok rowerzysty w masce przeciwsmogowej na ulicach Krakowa wywoływał szydercze uśmiechy na ustach przechodniów i kierowców.

Czy sytuacja się zmieniła ? Czy społeczeństwo dojrzało na tyle, żeby zagrożenie jakie płynie z oddychania w zanieczyszczonym powietrzu traktować poważnie ? Moim skromnym zdaniem NIE.

W tym roku pyłomierze w Krakowie dosłownie zwariowały. Jeden z nich w Hucie pokazał przekroczenie dopuszczalnych norm (pyłów PM 2.5 i PM 10) o 1000%, co uzasadniono oczywistą awarią :) Niestety zdecydowana większość mieszkańców bagatelizuje zjawisko smogu i jego następstwa. Kiedy pyłomierze wariował, ludzie na ulicach Krakowa uprawiali jogging bez jakiegokolwiek zabezpieczenia dróg oddechowych !!!

Na powierzchni cząstek pyłów zawieszonych przenoszone są metale ciężkie oraz silnie rakotwórcze wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (w tym benzopiren). Nie musisz więc palić papierosów, wystarczy pozaciągać się zanieczyszczonym powietrzem, aby zafundować sobie raka lub inne dziadostwo.

Jeśli zależy ci na zdrowiu to maska przeciwsmogowa to w zasadzie Twoja jedyna, osobista deska ratunku.

W Chinach maski antysmogowe na ulicach to codzienność. W zasadzie doskonale wkomponowały się w krajobraz dużych miast, stanowiąc jednocześnie element lokalnej mody.

W Polsce jednak edukacja przebiega bardzo wolno. Lokalne władze miast bagatelizują lub specjalnie starają się zepchnąć na dalszy plan problem smogu w obawie przed odstraszeniem turystów.